Skocz do treści

Jak nie dać się zjeść na śniadanie?

Sieradzkie Parki Krajobrazowe   \   Aktualności

 <strong>Kumak nizinny</strong><br /><i>fot. K. Gara</i><br />(Załęczański PK)Wydawać by się mogło, że małe i na pozór bezbronne zwierzątka skazane są na to, aby stać się pożywieniem większych i silniejszych od siebie drapieżników. A przecież dla całego świata przyrodniczego każde stworzenie, nawet to najmniejsze i najbrzydsze jest tak samo ważne i ma prawo wieść długie i spokojne życie. Dlatego niektóre zwierzęta znalazły skuteczny sposób, aby przekonać napastnika, że są absolutnie niejadalne.

~Urocze śmierdziele~

Takie sztuczki do perfekcji opanował nasz najpospolitszy krajowy wąż – zaskroniec. Najczęściej w momencie zagrożenia ucieka w pobliskie zarośla lub próbuje zanurkować w wodzie. Lecz gdy nie ma takiej możliwości, broni się zaciekle. Unosi głowę oraz przednią część ciała, a przy tym głośno syczy i uderza pyskiem. Bardzo często udaje również martwego. Jeśli jednak to nie wystarczy i jakiś śmiałek spróbuje go schwytać, wydziela ze specjalnych gruczołów silnie cuchnącą substancję. W prawdzie nie jest to zapach tak silny, jak u skunksa amerykańskiego, ale warto pamiętać, że nawet kilkukrotne mycie rąk nie pozwala pozbyć się tego przykrego zapachu.

Taką samą metodę stosuje nasz piękny kolorowy dudek, którego nie sposób pomylić z innym ptakiem, ze względu na niepowtarzalny czub z piór na głowie oraz długi, zagięty dziób. Kiedy do dziupli zbliża się jakiś intruz, młode dudki strzelają na zewnątrz mocno cuchnącą i lepką wydzieliną. To właśnie po białych zaschniętych śladach, nawet z daleka można rozpoznać dziuplę dudka.

~za kłujący~

Któż z nas nie widział dumnie spacerującego jeża, niemalże pewnego swej nietykalności? Trudno się dziwić, skoro na grzbiecie nosi się tak wiele kłujących igiełek. Te owadożerne ssaki podkurczając pyszczek, strosząc kolce i zawijając się w kulkę są niewdzięcznym obiektem do skonsumowania. Zresztą kto z nas chciałby aby jego śniadanie kłuło, fukało, syczało i prychało?

~zbyt jadowity~

Różne sposoby obrony stosuje także ropucha szara. W celu odstraszenia napastnika opuszcza głowę do dołu, nadyma się i unosi swoją tylną część ciała, przez co wydaje się być większa, niż jest w rzeczywistości. Nadęta niczym balonik wypełniony powietrzem za wszelką cenę chce przekonać drapieżnika, że nie uda mu się jej połknąć. Biada temu, kto chwyci lub zrani kark ropuchy szarej, pokryty licznymi gruczołami, z których tryska toksyczny jad drażniący pysk i język nieszczęśliwca. Polujące na żaby drapieżniki, np. zaskrońce, czy bociany, które miały „przyjemność” zetknąć się z ropuchą szarą, na przyszłość starają się wykreślić ją ze swojego jadłospisu.

Skoro jesteśmy przy płazach, to warto wspomnieć o kumaku nizinnym. Jego jaskrawe ubarwienie brzuszka informuje potencjalnych napastników o obecności gruczołów jadowych. Dlatego wystraszony kumak natychmiast przewraca się na grzbiet prezentując liczne czerwono-pomarańczowe i białe plamki. Ten specyficzny rodzaj zachowania nosi nazwę refleksu kumaka. Dla wielu napastników jest to sygnał jadowitości tego niewielkiego płaza
i najczęściej dają mu spokój. Jeśli jednak skóra kumaka zostanie podrażniona, wówczas wydziela gęsty, piekący śluz.

Najmniejszym spośród prezentowanych gatunków są mrówki rudnice. Jeśli człowiek lub jakieś zwierzę zakłóci ich spokój i przeszkodzi w nieustanej pracy to, rozwścieczone rudnice natychmiast wyginają odwłok między swoje odnóża i pryskają wprost w intruza kwasem mrówkowym.

K. Piasecka

Łódzkie promuje